Jak zazwyczaj przypadek sprowadził go na nieznane wody i wylądował na pokładzie Bethink.
[Być może przeznaczenie sprowadziło go do Bethink, bo bez ustanku dostawał zlecenia ilustrowania z dziedziny biologii]
Ilustrator po przejściach, prywatnie pasjonat kilku gier video, „dziewięciu filmów”, Choir! Choir! Choir! oraz niepoprawny miłośnik słodyczy, dzienną dawkę ruchu zapewniają mu dwa psiaki.
Przez lata freelancer z doświadczeniem prowadzenia działalności gospodarczej, znudził się prezesowaniem i na poważnie zajął się pożyteczną ilustracją naukową.