Stożek Dale'a – piramida fake'ów?

Jak odróżnić wiedzę od pseudowiedzy? Dlaczego wpadamy w edukacyjne pułapki piramid skutecznego uczenia się, które w rzeczywistości mają niewiele wspólnego z efektywną nauką? W jaki sposób szukać i wybierać źródła wiedzy w sieci oraz weryfikować informacje? Dziś podejmujemy temat, który spędza sen z powiek doświadczonym nauczycielom, pedagogom, psychopedagogom i trenerom edukacyjnym.

W telegraficznym skrócie: nie wspinajcie się na „Piramidę uczenia się”! Dlaczego? Zapraszamy do lektury!

 

O fenomenie piramid, stożków i innych brył

Nie wypada nie zacząć od legendarnej już koncepcji, która jest królową wstępów wszystkich szkoleń. Znana również jako swoisty aksjomat edukacyjny, który chętnie publikują szkoły, uniwersytety, przedszkola czy firmy szkoleniowe. Co więcej, stała się elementarnym ogniwem różnego rodzaju gier, ćwiczeń oraz innych metod aktywizacji grup szkoleniowych, co nierzadko doprowadza do sporych paradoksów, ale te omówimy później. O czym mowa? O „Piramidzie uczenia się”, czyli koncepcji, która jest największą zmienną zaburzającą system edukacji. Zawiera mnóstwo wersji danych, ma wiele nazw (Stożek Dale’a, Piramida Zapamiętywania, Trójkąt Nauczania, Piramida Skuteczności (sic!), Stożek Doświadczenia) oraz wielu autorów, którzy modyfikują ją według swoich potrzeb. 

O co tyle krzyku? Przecież pierwszy kontakt z koncepcją jest rewelacyjny – to prosty, czytelny i zrozumiały dla każdego schemat. Cóż, krzyk dotyczy nieścisłości, przekłamań i niepodpartych badaniami treści. Z koncepcji ma wynikać, jak forma przekazywania informacji wpływa na ich zapamiętywanie. Dywersyfikacja nazewnictwa i autorów powoduje niemałe zamieszanie w poziomach koncepcji, ich procentów retencji oraz samego definiowania, np. w jednej wersji poziom widzenia obejmuje 15%, a w innej 50%. 

Autor książki „Psychopedagogiczne mity”, Tomasz Garstka, o którym wkrótce napiszemy, wspomniał, że Edgar Dale zajmował się tym, jak wykorzystywać materiały audiowizualne w procesie edukacji oraz czym różnią się sposoby przetwarzania informacji przy sięganiu po metody przekazywania wiedzy (od tradycyjnych po abstrakcyjne). Dzięki jego rozważaniom powstał mit – Stożek Dale’a, który doczekał się mnóstwa kopii z przypisanymi procentami, choć w wyjściowej koncepcji ich nie było!

Jak wygląda „Piramida Uczenia się”? 

  1. 10% – tyle zapamiętujemy z czytania (podręcznik, lektura).
  2. 20% – tyle zapamiętujemy ze słuchania (np. wykładu, prelekcji).
  3. 30% – tyle zapamiętujemy z oglądania (zdjęcia, obrazy).
  4. 50% – tyle zapamiętujemy z jednoczesnego widzenia i słyszenia (np. film).
  5. 70% – tyle zapamiętujemy z tego, co mówimy innym (dyskusja, debata).
  6. 90% – tyle zapamiętujemy z jednoczesnego mówienia i wykonywania czynności (praktyczne działania, ćwiczenia, symulacje).

Stożek Dale’a – mnóstwo wątpliwości

Garstka pierwszorzędnie obala mity: Dale uważał, że należy korzystać ze wszystkich metod doświadczania. Zauważył, że uznanie za jedyny słuszny sposób edukacji tylko przez doświadczanie może doprowadzić m.in. do zahamowania procesu generalizacji wiedzy. Ponadto zwraca uwagę na istotny komentarz badaczki z Pennsylvania State University: „Obecne stosowanie i reklamowanie Stożka Dale’a z procentami [...] jako paradygmatu uczenia się jest niewłaściwe etycznie i odzwierciedla, że posiadają oni jedynie płytką świadomość istnienia odpowiedniej literatury w zakresie planowego projektowania środowiska dla efektywnego i skutecznego uczenia się”. Auć! Wskazuje również źródło, które jasno podkreśla, że czytanie to nie tylko efektywna metoda nauczania/uczenia się, lecz również jest to główny fundament dla stawania się «uczącym się całe życie»”. Szach mat!

Trudno nie zgodzić się z tymi wnioskami. Niestety wciąż podczas szkoleń nagminnie przekazywana jest „pseudowiedza” bazująca na procentach z poszczególnych faz Stożka Dale’a. Odnosi się wrażenie, że trenerzy edukacyjni nieświadomie korzystają z Piramidy, promując tym samym nieprawdziwe informacje. To budzi ogromny niepokój, a przynajmniej powinno. Rekomendujemy solidny research treści, zanim trafi w szerszy obieg. 

Centrum znaków zapytania

Postanowiliśmy rozłożyć na części pierwsze absurdalne dane ze Stożka Dale’a, które są przekazywane przez prowadzących na całym świecie podczas szkoleń wartych często nawet kilka tysięcy złotych, zostawiając w przestrzeni mnóstwo pytań retorycznych. Zatem… zapamiętujemy 90% tego, co wykonujemy we własnym zakresie. Czyżby? Co oznacza „robić coś samemu” i jak to robić? Czy wykonywanie jakiejś czynności błędnie również korzystnie wpłynie na zapamiętywanie, czy wręcz przeciwnie? Czy możemy liczyć na informację zwrotną? Od kogo i w jaki sposób? Skąd przekonanie, że treść, którą zapamiętamy, będzie wynikać z „robienia czegoś”, a nie z feedbacku? W jaki sposób okiełznać stres? Zgoda, istnieje szansa na nabycie pewnych kompetencji z wykonywania jakiejś czynności – przecież nie nauczymy się pływać z książki. Niestety nie dotyczy to całego spektrum pozostałych obszarów. Co więcej, nie wiemy:

  1. Co konkretnie oznacza 90%, a co 20%?
  2. W jaki sposób zdywersyfikowano „oglądanie” i „czytanie” (musimy widzieć, żeby czytać)?
  3. Co konkretnie oznacza „dyskusja”? Jeśli dwie osoby wymieniają spostrzeżenia o treściach, których się uczą, to dyskutują? 50% informacji zapamiętujemy z dyskusji. Ale czego rzeczywiście? Słów, które padają? Jeśli tak – czyich? Kogoś? Własnych? Nie oscyluje to już wokół „słuchania”?
  4. Jak zmierzono lepsze zapamiętywanie informacji podczas „słuchania” wykładu niż „czytania” tego samego materiału?

Dodatkowo nie wiemy, czym jest w Stożku Dale’a owo „zapamiętanie”. Nie istnieje żaden opis koncepcji, który wyjaśnia, co oznacza to pojęcie ani co konkretnie zapamiętujemy. Nie wiemy, czy poszczególne poziomy Piramidy powodują, że informacje nie są rejestrowane przez odbiorcę, czy może coś stoi na przeszkodzie, aby to zrobić. Może to zupełnie inny problem, np. koncentracji lub uwagi?

Pora na najistotniejszy aspekt: w jaki sposób to wszystko zostało zbadane? Jakie grupy porównywano? Gdzie metodologia (której zasoby de facto wydają się niemożliwe do wykorzystania)? Wszystkie materiały musiałyby być zgodne ze sobą pod kątem treści i zostać przedstawione poszczególnym grupom oraz zapamiętane różnymi metodami. Impossible exists! Tym bardziej, gdy wartości w Stożku Dale’a są równe i przypadkowe: 10%, 50%, 90% etc.

Nie lubimy zostawiać Was bez odpowiedzi, ale na żadne z powyższych pytań zwyczajnie ich nie znajdujemy. Nie ma ich. Nie istnieją. Nie zna ich nawet Dale, a Piramida/Stożek to po prostu bzdura. W dodatku bardzo szkodliwa.

I tylko wciąż zastanawia fakt, że wciąż tak wiele osób powołuje się na mityczny stożek Dale’a, przekazując fałszywe dane niepodparte żadnymi badaniami. Dlaczego? Dlaczego do tej pory nikt nie skusił się analizę tej teorii? Brak czasu na weryfikację? Być może. Nie szukajmy skrótów. Myślmy. Sprawdzajmy i weryfikujmy. Tylko w ten sposób będziemy mieć pewność, że mamy do czynienia z rzetelnymi informacjami.

A Ty? Znasz „Piramidę uczenia się”? Co o niej myślisz? 

Autorzy: Patrycja Sikora i Dariusz Chrapek

 


Pokolenie bazy pytań

Definicja

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zdać kilka egzaminów z rzędu, ale nadal nic tak naprawdę nie wiedzieć? Czy zdarzyło Ci się czuć na koniec szkoły lub studiów, że nie masz wystarczającej wiedzy, aby przejść do działania? Czy zdarzyło Ci się czuć źle z powodu swojej niewiedzy pomimo wkładania w naukę wielkiego wysiłku i uzyskiwania dobrych ocen?

Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiadasz „tak”, oznacza to, że Ciebie również dotknęła… pewna „choroba” systemu edukacji.
Używam słowa „choroba” ze względu na swoje medyczne wykształcenie i też taką perspektywę analizy problemu chciałbym Ci dzisiaj zaproponować. Ze względu na swoją wyrazistość medyczna metafora będzie dla nas swego rodzaju szkieletem, jednak problem, który chciałbym dziś poruszyć, dotyczy uczniów, studentów i nauczycieli wszystkich kierunków prawie wszystkich wydziałów większości uczelni na świecie.

Porozmawiajmy zatem o jednym z nowo rozpoznanych przeze mnie „społecznych zaburzeń” z pogranicza edukacji i psychologii poznawczej dotyczącym w szczególny sposób pokolenia ludzi, którzy uczą lub uczyli się głównie z baz pytań.

Zjawisko to nie jest jeszcze powszechnie znane. Wiele osób cierpiących z powodu tej „przypadłości” nie łączy swoich edukacyjnych odruchów z wieloma objawami i problemami, na które napotykają zarówno w trakcie nauki, jak i w okresie doskonalenia zawodowego. Społeczny pośpiech doprowadził młodych ludzi do sytuacji, w której ze względu na brak czasu są zmuszeni korzystać z jednej wybranej formy przygotowania do egzaminów. Niektórzy z nich, ci najbardziej zapracowani, ze względu na inne obowiązki lub też po prostu lenistwo i niewiedzę, decydują się ograniczyć metodykę swojej pracy intelektualnej tylko i wyłącznie do rozwiązywania pytań zamkniętych.  

Skąd to się wzięło? I dokąd może nas to wszystkich zaprowadzić?

Etiologia i patogeneza

Przyczyn tej choroby cywilizacyjnej należy upatrywać na początku XIX wieku. Rewolucja przemysłowa drastycznie zwiększyła zapotrzebowanie na wysoce wykwalifikowaną siłę roboczą. Powstające fabryki, wzrost jakości życia i silnie napędzana rozwojem społecznym gospodarka doprowadziły do powstania pierwszych ogólnokrajowych systemów oświaty. Publiczne szkoły nie były wtedy oczywistością – jest to cecha charakterystyczna czasów współczesnych. Wówczas powstawały tylko w jednym celu: by wykształcić, choć raczej należałoby użyć słowa „wyprodukować”, robotnika o ściśle określonych kompetencjach czy, jeśli mielibyśmy być bardziej precyzyjni, „parametrach”.

Z biegiem lat proces „produkcji” takiego pracownika podlegał naturalnemu udoskonalaniu, które miało na celu zaspokojenie potrzeb przemysłu, a dalej również biznesu. Ze względu na przeskoki technologiczne i wymagania dotyczące jakości musiał ponadto ulec procesowi standaryzacji. 

Dekada po dekadzie każde kolejne pokolenie uczniów musiało sprostać coraz to większym, często ujednoliconym względem wszystkich wymaganiom. I tak jak na hali produkcyjnej, tak i w szkołach powstał byt, który w wielkich fabrykach nazywamy działem jakości. W przypadku edukacji otrzymał miano centrum egzaminacyjnego.

Pojawił się jednak problem dotyczący surowca. O ile żelazo, drewno, szkło czy też jakąkolwiek inną materię da się łatwo zbadać i porównać każdą próbkę ze sobą, tak porównywanie uczniów okazało się zadaniem trudniejszym.

Dlatego właśnie powstały pierwsze bazy pytań, które stanowią główne narzędzie wykorzystywane w standaryzowanych testach.

Objawy i rozpoznanie

Scenariusz znany każdemu studentowi uczelni wyższej: na kilka dni przed egzaminem grupy facebookowe lub skrzynki mailowe są masowo zalewane dziesiątkami pytań – wszyscy poszukują możliwie najbardziej aktualnej i sprawdzonej bazy pytań do zbliżającego się egzaminu. Wzrastające napięcie wśród studentów często przeradza się w przerażenie. Wiąże się ono zawsze z jednym – starsze roczniki nie pozostawiły w spadku jakiegoś magicznego pliku czy też kawałka papieru, który niczym wilczy bilet na ostatni statek przez ocean pozwoliłby w łatwy sposób sprostać zbliżającemu się wyzwaniu.

Znam bardzo wiele osób, które miały już tak dobrze wyrobiony nawyk korzystania z bazy pytań, że praktycznie przestały się uczyć. Celem studiów stało się dla nich zaliczanie egzaminów, a nie zdobycie wiedzy i umiejętności. Wielu z nich po studiach przeżyło niemały szok i nie miało już szansy na nadrobienie olbrzymich zaległości. Pół biedy, jeśli pytania i egzaminy są tak konstruowane, by minimum zrozumienia było konieczne do ich zdania. Problemem są egzaminy, które „wchodzą”, czyli takie, na które nie trzeba uczyć się wcale. A cała grupa tym bardziej cieszy się ze zdobytych bez wysiłku dobrych ocen.

Do czego to doprowadziło?

Powikłania

Nauka pod pytania prowadzi do sukcesywnego wyjaławiania ambicji młodych ludzi. Rzeczywiste zrozumienie jest coraz niższe, zatem i poprzeczki stawiane są coraz niżej. W rezultacie system „produkuje” ludzi pozbawionych bardzo wielu kluczowych zdolności na czele z umiejętnością samodzielnego krytycznego myślenia. Co więcej, przekazuje, a później egzekwuje wiedzę w taki sposób, że z trudem przyswojone informacje bardzo szybko się ulatniają.

W konsekwencji kształcimy coraz gorszych specjalistów niepotrafiących użyć swojej wiedzy, niezdolnych do określenia, skąd się u nich wzięły konkretne informacje. Popełniają więc o wiele więcej błędów oraz dają się łatwo sterować przez starszych kolegów po fachu. Nie mają poczucia własnej wartości i absolutnie nie są świadomi swoich kompetencji zawodowych. Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to miłe uczucie.

Co gorsza, wielu z nas przestaje lubić wybraną przez siebie dziedzinę wiedzy. Specjalizujemy się w jej wąskim zakresie i pilnie strzeżemy obszaru swoich kompetencji. Niechętnie uczymy się nowych rzeczy, nie podejmujemy dialogu z innymi specjalistami. Zgodnie z badaniami przeprowadzanymi przez Cala Newporta i opublikowanymi w książce “So good they can’t ignore you” poczucie mistrzostwa jest jednym z filarów satysfakcji zawodowej, czyli pasji. To z rzetelnej i bogatej wiedzy bierze się swoista lekkość w działaniu, którą widzimy u naszych mentorów. Są oni zdolni do odpowiedzi na dowolne pytanie nie dlatego, że kiedyś już je słyszeli. Potrafią wydedukować odpowiedź na podstawie posiadanej wiedzy.

Czy możemy zatem cokolwiek zrobić, aby zmienić swoją sytuację?

Leczenie

Ostateczną terapią jest zderzenie z rzeczywistością zawodową. Czeka to każdego z nas i zweryfikuje wszystkie niedociągnięcia edukacyjne. To, ile wtedy poświęcimy zdrowia, czasu i pieniędzy, by uzupełnić braki spowodowane mało efektywną nauką, to bardzo indywidualna kwestia. Proces ten jednak z pewnością nie będzie przyjemny.

Nie pisałbym jednak tych wszystkich rzeczy, gdyby nie przekonanie, że istnieje wiele metod, by obudzić się na odpowiednio wczesnym etapie i zmienić swoje nawyki edukacyjne. Można zareagować i zapobiec sytuacji, w której jest już za późno.

W pierwszej kolejności należy zmienić nasze podejście do samej bazy pytań i pytań zamkniętych. Nie powinniśmy ich traktować jako źródła wiedzy. Jest ona tylko i wyłącznie narzędziem do jej sprawdzania i weryfikowania. Może stanowić także ważny etap nauki, jednak ta nie powinna się ani od niego zaczynać, ani na nim kończyć.

Efektywna, mądra nauka musi przebiegać dwukierunkowo. Najpierw wtłaczamy pełny obraz wiedzy do naszych głów, a następnie tworzymy z niego odpowiedni mentalny model, którego później możemy używać. Dzięki temu po studiach nasza wiedza wypływa na zewnątrz w sytuacjach, w których jest potrzebna. I tego właśnie nie uczą pytania zamknięte. Używania wiedzy.

Pytania zamknięte są raczej jak puzzle, zawierają wiele podpowiedzi, często sugerując rozwiązanie, przez co nawet wielogodzinna praca z nimi nie pozostawia trwałych efektów, jeśli nie mamy odpowiednio stworzonej bazy własnej wiedzy.

Z pomocą przychodzą tutaj pytania otwarte, których jesteśmy wielkimi propagatorami. To jeden z najlepszych sposobów nauki. Co smutne, standaryzacja egzaminów sprawiła, że ustne egzaminy na uczelniach zaczęły być rzadkością.

Do takiego egzaminu trzeba całkowicie inaczej podejść. Trzeba naprawdę solidnie się nauczyć! Tak spędzony czas staje się inwestycją na lata, za to izolowana praca z samą bazą pytań – jego stratą. 

Nie twierdzę, że bazy pytań są złe – są po prostu narzędziem. Aby dobrze go używać, musimy rozumieć, do czego służy, kiedy może pomóc i jakich efektów należy się spodziewać po pracy z nim.

Dlatego też zachęcam Was szczerze do przemyślenia tego tematu. Jakimi specjalistami chcecie być? Jakimi ludźmi? Nauka to około ⅓ Waszego życia. To, jak będziemy się uczyć, wpłynie na to, jak będziemy pracować i żyć.

A to zdecyduje w dużym stopniu o tym, czy w swojej zawodowej codzienności będziemy po prostu szczęśliwi.

 

Autorzy: Dariusz Chrapek i Patrycja Sikora

 


Czy wierzysz w talent? Growth Mindset

W tytule wpisu jasno określamy, po której stronie mocy nastawienia do życia i nauki stoimy. Jako twórcy innowacyjnego e-learningu jesteśmy zdecydowanie #teamgrowthmindset, a zdjęcie Carol Dweck trzymamy na naszych biurkach. Czym jest mindset? Jak nowa psychologia rozwoju amerykańskiej profesor z Uniwersytetu Stanforda wpływa na postrzeganie rzeczywistości i wykorzystywanie swojego potencjału? Jeśli chcesz dowiedzieć się, dlaczego dokonujesz takich, a nie innych wyborów w swoim życiu i co zrobić, żebyś czuł się zwyczajnie dobrze, pnąc się na szczyt w swoim tempie, ten artykuł jest dla Ciebie.

Mindset - czym jest i co zmienia?

Sposób myślenia lub nastawienie to najkrótsze definicje terminu „mindset”. Najkrótsze, ale też kluczowe dla zrozumienia teorii Dweck, która na podstawie dziesiątek przeprowadzonych badań dowodzi, że sposób, w jaki ludzie definiują siebie oraz swoje podejście do podejmowania życiowych wyzwań, pozwala skategoryzować ich w dwóch grupach:

  • fixed mindset - nastawienie na trwałość,
  • growth mindset - nastawienie na rozwój.

Myślenie nastawione na trwałość jest dla większości naturalne. Naszym zdaniem jest to też bardzo wygodny model. Życie ze świadomością, iż rodzimy się z określonym pakietem umiejętności, a inne zwyczajnie nie są w naszym zasięgu, wydaje się łatwe, prawda? Ale czy „łatwe” oznacza „wartościowe”? Czy łatwe rzeczy dają nam poczucie sensu i znaczenia w życiu? Czy może mierzenie wyżej, osiąganie nieosiągalnego i ciągłe przekraczanie granicy rozwoju jest lepszą drogą?

Przekonanie, że zawsze jest czas na zmiany i możemy coś zrobić to nie pusty frazes kierujący nas w stronę coachingu w promocji. To stanowisko niezwykle pragmatyczne i znajdujące 100% potwierdzenia w badaniach naukowych. I żeby było jasne - Dweck nie jest dobrą wróżką, która szepcze do ucha, że możesz wszystko albo chcieć to móc. Dweck mówi, że możesz więcej, niż zakładasz. Że coś takiego jak „urodzony talent” nie istnieje, ponieważ trzeba włożyć mnóstwo pracy i systematyczności, aby rozwinąć talent. Granic rozwoju nie da się z góry określić, co pozwala nam często osiągać taki poziom w zdobywaniu umiejętności, o którym ani nie śnił Platon, ani my nie podejrzewaliśmy samych siebie.

Fixed vs growth - starcie gigantów?

Mieć talent i spocząć na laurach, a dostrzec go i konsekwentnie wypracowywać to zupełnie różne kwestie. Fixed mindset, czyli ludzie z nastawieniem na trwałość to jednostki, które są głęboko przekonane o tym, iż talent, cechy, inteligencja czy kompetencje są… stałe. Co za tym idzie? Myślenie stawiające nas tyłem do wiatru - „nie mam na to wpływu”, „ok, jestem urodzonym muzykiem, samo się zrobi, samo przyjdzie”, „nie muszę się rozwijać, bo już jestem na szczycie”. Dodatkowo boją się lub nie przyjmują krytyki innych, nie podejmują żadnych prób działania, bo z góry zakładają, że zostaną negatywnie ocenieni. Fixed mindset to pułapka, która spowalnia lub całkowicie hamuje rozwój, dlatego skorzystaj z koleżeńskiej rady i przybij piątkę z jego przeciwnikiem.

W opozycji stoi growth mindset, czyli ludzie z nastawieniem na rozwój, których myślenie kręci się wokół założenia, że potencjał, który człowiek może osiągnąć i wykorzystać, jest nieznany, a więc ciągła praca, podejmowany wysiłek i rozwój prowadzą do sukcesu. Miej na uwadze, że podejście growth mindset zdecydowanie nie jest drogą na skróty. Przygotuj się na doświadczanie mniejszych lub większych pokładów stresu, który jest naturalnym stanem pobudzenia; mechanizmem, który informuje nas, że właśnie wkraczamy w sytuację, w której wydarzy się rozwój. Niedaleko pada stres od poczucia ogromnej satysfakcji z sukcesu. Im więcej działania ku rozwojowi podejmiesz, tym szybciej okiełznasz czynnik stresu, finalnie ciesząc się z osiąganych wyników i przybijając piątkę z kolejnymi wyzwaniami. Można stres oswoić, doprowadzając do momentu, w którym nie narazimy się na sytuację definiowania naszej tożsamości przez porażkę. Wręcz przeciwnie! Wyciągniemy z takich wydarzeń wnioski i naukę na przyszłość. Dzięki nastawieniu na rozwój każda sytuacja to albo okazja do celebracji, albo nauka na błędach. Tak czy siak, zawsze dobrze.

A teraz zatrzymaj się na moment i zadaj sobie kilka pytań: jesteś aktywny czy bierny na polu działań? Skupiasz się na wrodzonym talencie czy pracy nad talentem? Podejmujesz wyzwanie czy wycofujesz się? Trenujesz czy dajesz spokój? Swoje odpowiedzi skonfrontuj z założeniami fixed i growth i sprawdź, co możesz zmienić ku lepszemu.

Growth mindset - główne założenia

W telegraficznym skrócie growth mindset to koncepcja, według której możliwe jest wykształcenie w sobie talentu, pewnych cech, kompetencji. To nastawienie na rozwój, dzięki któremu:

  • zadajesz pytania i potrafisz przyjąć trudne odpowiedzi,
  • analizujesz błędy, wykorzystujesz feedback i modyfikujesz strategię pracy,
  • nie starasz się na siłę udowadniać wyższości jednych ludzi nad drugimi,
  • nie poświęcasz energii na podtrzymywanie przekonań o wrodzonych talentach,
  • dbasz o rozwój swój i osób w Twoim środowisku,
  • motywujesz i inspirujesz siebie i innych,
  • zadajesz sobie pytanie: „co jeszcze mogę zrobić, aby stać się lepszym w swojej dziedzinie?”.

Niestety istnieje sporo mechanizmów obronnych, które blokują w nas nastawienie na rozwój. Należą do nich m.in.:

  • definiowanie siebie przez pryzmat aktualnych osiągnięć i zbyt mocne skupienie na wizerunku samych siebie, który kreujemy w swoich głowach,
  • zbyt osobiste traktowanie jakichkolwiek porażek, które dyskwalifikują nas z możliwości osiągnięcia sukcesu,
  • traktowanie krytyki jako ataku na nas, a nie cennego feedbacku,
  • unikanie podnoszenia poprzeczki - mierzenie się z wyłączanie takimi zadaniami, które jesteśmy w stanie wykonać bez marginesu na błąd.

Skąd się to bierze? Ze strachu, najczęściej przed porażką. Z przyzwyczajenia do bezpiecznych wyborów, z braku pasji i okrywania się ciepłym kocykiem uszytym wyłącznie z jakichś zainteresowań, które wybrałeś/-aś, bo tak. Stąd już prosta droga do smutnej sytuacji - zamiast cieszyć się sukcesem za kilkanaście lat, usiądziesz na kanapie i gorzko zapłaczesz z bardziej gorzkim zdaniem na ustach: „Żałuję, że tego nie zrobiłem/-am”. I tego chcemy uniknąć.

Z barierami hamującymi growth mindset możemy spotkać się w domu, w szkole, w pracy, w kontakcie ze znajomymi, w sporcie etc. Dweck wyraźnie wskazuje na paradoksy, które dzieją się w wielu środowiskach i dzielą ludzi na lepszych i gorszych.

Standaryzowane systemy edukacyjne, które dokonują podziału dzieci na humanistów lub ścisłowców. Albo, albo. Korporacje, które inwestują w tzw. talenty, zamiast rozwijać potencjał wszystkich pracowników. Albo, albo. Sport, gdzie promuje i handluje się pretendującymi gwiazdami, zamiast wspierać wszystkich zawodników. Albo, albo. Dom, gdzie nieświadomie utrwala się w dzieciach przekonanie o wrodzonym talencie lub jego braku, stygmatyzując i zniechęcając do podejmowania działań.

Siła growth mindset - kilka przykładów

Aby jeszcze bardziej przekonać Cię, że nastawienie na rozwój poszerza horyzonty, jest kolorowe i czyni życie pełnym, przedstawiamy kilka sytuacji, w których potencjalnie mógłbyś/mogłabyś się znaleźć. Co wybierasz?

  1. WYZWANIE - Szykuje się naprawdę intensywny dzień w szkole.
  • fixed mindset: Nigdzie się nie wybieram, zostaję w domu. Nie mam ochoty ruszać się z łóżka.
  • growth mindset: Idę w to w ciemno. Przynajmniej nie będę żałować, że nie spróbowałem/-am i mogę się czegoś nauczyć.

2. PRZESZKODA - Lista skomplikowanych zagadnień do egzaminu.

  • fixed mindset: To chyba żart, przecież nikt nie jest się w stanie tego nauczyć. Ja na pewno.
  • growth mindset: Nie spodziewałem/-am się, że może być aż tak trudno. W takim razie zaplanuję przygotowania tak, żeby zdążyć się tego nauczyć. Jakoś dam radę.

3. KRYTYKA - Nauczyciel daje Ci negatywny feedback odnośnie do eseju.

  • fixed mindset: Uwziął się na mnie, czuję to. To niesprawiedliwe.
  • growth mindset: Rzeczywiście w kilku miejscach można było rozwinąć temat. Teraz wiem, nad czym mogę popracować jeszcze bardziej i udoskonalić swój warsztat. Może będę mieć szansę na dodatkowe konsultacje z nauczycielem.

Walka z fixed mindset nie jest walką z wiatrakami. Daj sobie szansę i postaw na rozwój wbrew opiniom tych wszystkich, którzy twierdzą, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przeskoczyć.

Czego trzeba, aby zacząć?

Decyzji. Masz ten wybór. Masz tę wolność. W końcu masz kontrolę nad swoim nastawieniem. Co wybierzesz?

 

https://www.ted.com/talks/carol_dweck_the_power_of_believing_that_you_can_improve?utm_campaign=tedspread&utm_medium=referral&utm_source=tedcomshare

Autorzy: Patrycja Sikora i Dariusz Chrapek