Pokolenie bazy pytań

Definicja

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zdać kilka egzaminów z rzędu, ale nadal nic tak naprawdę nie wiedzieć? Czy zdarzyło Ci się czuć na koniec szkoły lub studiów, że nie masz wystarczającej wiedzy, aby przejść do działania? Czy zdarzyło Ci się czuć źle z powodu swojej niewiedzy pomimo wkładania w naukę wielkiego wysiłku i uzyskiwania dobrych ocen?

Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiadasz „tak”, oznacza to, że Ciebie również dotknęła… pewna „choroba” systemu edukacji.
Używam słowa „choroba” ze względu na swoje medyczne wykształcenie i też taką perspektywę analizy problemu chciałbym Ci dzisiaj zaproponować. Ze względu na swoją wyrazistość medyczna metafora będzie dla nas swego rodzaju szkieletem, jednak problem, który chciałbym dziś poruszyć, dotyczy uczniów, studentów i nauczycieli wszystkich kierunków prawie wszystkich wydziałów większości uczelni na świecie.

Porozmawiajmy zatem o jednym z nowo rozpoznanych przeze mnie „społecznych zaburzeń” z pogranicza edukacji i psychologii poznawczej dotyczącym w szczególny sposób pokolenia ludzi, którzy uczą lub uczyli się głównie z baz pytań.

Zjawisko to nie jest jeszcze powszechnie znane. Wiele osób cierpiących z powodu tej „przypadłości” nie łączy swoich edukacyjnych odruchów z wieloma objawami i problemami, na które napotykają zarówno w trakcie nauki, jak i w okresie doskonalenia zawodowego. Społeczny pośpiech doprowadził młodych ludzi do sytuacji, w której ze względu na brak czasu są zmuszeni korzystać z jednej wybranej formy przygotowania do egzaminów. Niektórzy z nich, ci najbardziej zapracowani, ze względu na inne obowiązki lub też po prostu lenistwo i niewiedzę, decydują się ograniczyć metodykę swojej pracy intelektualnej tylko i wyłącznie do rozwiązywania pytań zamkniętych.  

Skąd to się wzięło? I dokąd może nas to wszystkich zaprowadzić?

Etiologia i patogeneza

Przyczyn tej choroby cywilizacyjnej należy upatrywać na początku XIX wieku. Rewolucja przemysłowa drastycznie zwiększyła zapotrzebowanie na wysoce wykwalifikowaną siłę roboczą. Powstające fabryki, wzrost jakości życia i silnie napędzana rozwojem społecznym gospodarka doprowadziły do powstania pierwszych ogólnokrajowych systemów oświaty. Publiczne szkoły nie były wtedy oczywistością – jest to cecha charakterystyczna czasów współczesnych. Wówczas powstawały tylko w jednym celu: by wykształcić, choć raczej należałoby użyć słowa „wyprodukować”, robotnika o ściśle określonych kompetencjach czy, jeśli mielibyśmy być bardziej precyzyjni, „parametrach”.

Z biegiem lat proces „produkcji” takiego pracownika podlegał naturalnemu udoskonalaniu, które miało na celu zaspokojenie potrzeb przemysłu, a dalej również biznesu. Ze względu na przeskoki technologiczne i wymagania dotyczące jakości musiał ponadto ulec procesowi standaryzacji. 

Dekada po dekadzie każde kolejne pokolenie uczniów musiało sprostać coraz to większym, często ujednoliconym względem wszystkich wymaganiom. I tak jak na hali produkcyjnej, tak i w szkołach powstał byt, który w wielkich fabrykach nazywamy działem jakości. W przypadku edukacji otrzymał miano centrum egzaminacyjnego.

Pojawił się jednak problem dotyczący surowca. O ile żelazo, drewno, szkło czy też jakąkolwiek inną materię da się łatwo zbadać i porównać każdą próbkę ze sobą, tak porównywanie uczniów okazało się zadaniem trudniejszym.

Dlatego właśnie powstały pierwsze bazy pytań, które stanowią główne narzędzie wykorzystywane w standaryzowanych testach.

Objawy i rozpoznanie

Scenariusz znany każdemu studentowi uczelni wyższej: na kilka dni przed egzaminem grupy facebookowe lub skrzynki mailowe są masowo zalewane dziesiątkami pytań – wszyscy poszukują możliwie najbardziej aktualnej i sprawdzonej bazy pytań do zbliżającego się egzaminu. Wzrastające napięcie wśród studentów często przeradza się w przerażenie. Wiąże się ono zawsze z jednym – starsze roczniki nie pozostawiły w spadku jakiegoś magicznego pliku czy też kawałka papieru, który niczym wilczy bilet na ostatni statek przez ocean pozwoliłby w łatwy sposób sprostać zbliżającemu się wyzwaniu.

Znam bardzo wiele osób, które miały już tak dobrze wyrobiony nawyk korzystania z bazy pytań, że praktycznie przestały się uczyć. Celem studiów stało się dla nich zaliczanie egzaminów, a nie zdobycie wiedzy i umiejętności. Wielu z nich po studiach przeżyło niemały szok i nie miało już szansy na nadrobienie olbrzymich zaległości. Pół biedy, jeśli pytania i egzaminy są tak konstruowane, by minimum zrozumienia było konieczne do ich zdania. Problemem są egzaminy, które „wchodzą”, czyli takie, na które nie trzeba uczyć się wcale. A cała grupa tym bardziej cieszy się ze zdobytych bez wysiłku dobrych ocen.

Do czego to doprowadziło?

Powikłania

Nauka pod pytania prowadzi do sukcesywnego wyjaławiania ambicji młodych ludzi. Rzeczywiste zrozumienie jest coraz niższe, zatem i poprzeczki stawiane są coraz niżej. W rezultacie system „produkuje” ludzi pozbawionych bardzo wielu kluczowych zdolności na czele z umiejętnością samodzielnego krytycznego myślenia. Co więcej, przekazuje, a później egzekwuje wiedzę w taki sposób, że z trudem przyswojone informacje bardzo szybko się ulatniają.

W konsekwencji kształcimy coraz gorszych specjalistów niepotrafiących użyć swojej wiedzy, niezdolnych do określenia, skąd się u nich wzięły konkretne informacje. Popełniają więc o wiele więcej błędów oraz dają się łatwo sterować przez starszych kolegów po fachu. Nie mają poczucia własnej wartości i absolutnie nie są świadomi swoich kompetencji zawodowych. Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to miłe uczucie.

Co gorsza, wielu z nas przestaje lubić wybraną przez siebie dziedzinę wiedzy. Specjalizujemy się w jej wąskim zakresie i pilnie strzeżemy obszaru swoich kompetencji. Niechętnie uczymy się nowych rzeczy, nie podejmujemy dialogu z innymi specjalistami. Zgodnie z badaniami przeprowadzanymi przez Cala Newporta i opublikowanymi w książce “So good they can’t ignore you” poczucie mistrzostwa jest jednym z filarów satysfakcji zawodowej, czyli pasji. To z rzetelnej i bogatej wiedzy bierze się swoista lekkość w działaniu, którą widzimy u naszych mentorów. Są oni zdolni do odpowiedzi na dowolne pytanie nie dlatego, że kiedyś już je słyszeli. Potrafią wydedukować odpowiedź na podstawie posiadanej wiedzy.

Czy możemy zatem cokolwiek zrobić, aby zmienić swoją sytuację?

Leczenie

Ostateczną terapią jest zderzenie z rzeczywistością zawodową. Czeka to każdego z nas i zweryfikuje wszystkie niedociągnięcia edukacyjne. To, ile wtedy poświęcimy zdrowia, czasu i pieniędzy, by uzupełnić braki spowodowane mało efektywną nauką, to bardzo indywidualna kwestia. Proces ten jednak z pewnością nie będzie przyjemny.

Nie pisałbym jednak tych wszystkich rzeczy, gdyby nie przekonanie, że istnieje wiele metod, by obudzić się na odpowiednio wczesnym etapie i zmienić swoje nawyki edukacyjne. Można zareagować i zapobiec sytuacji, w której jest już za późno.

W pierwszej kolejności należy zmienić nasze podejście do samej bazy pytań i pytań zamkniętych. Nie powinniśmy ich traktować jako źródła wiedzy. Jest ona tylko i wyłącznie narzędziem do jej sprawdzania i weryfikowania. Może stanowić także ważny etap nauki, jednak ta nie powinna się ani od niego zaczynać, ani na nim kończyć.

Efektywna, mądra nauka musi przebiegać dwukierunkowo. Najpierw wtłaczamy pełny obraz wiedzy do naszych głów, a następnie tworzymy z niego odpowiedni mentalny model, którego później możemy używać. Dzięki temu po studiach nasza wiedza wypływa na zewnątrz w sytuacjach, w których jest potrzebna. I tego właśnie nie uczą pytania zamknięte. Używania wiedzy.

Pytania zamknięte są raczej jak puzzle, zawierają wiele podpowiedzi, często sugerując rozwiązanie, przez co nawet wielogodzinna praca z nimi nie pozostawia trwałych efektów, jeśli nie mamy odpowiednio stworzonej bazy własnej wiedzy.

Z pomocą przychodzą tutaj pytania otwarte, których jesteśmy wielkimi propagatorami. To jeden z najlepszych sposobów nauki. Co smutne, standaryzacja egzaminów sprawiła, że ustne egzaminy na uczelniach zaczęły być rzadkością.

Do takiego egzaminu trzeba całkowicie inaczej podejść. Trzeba naprawdę solidnie się nauczyć! Tak spędzony czas staje się inwestycją na lata, za to izolowana praca z samą bazą pytań – jego stratą. 

Nie twierdzę, że bazy pytań są złe – są po prostu narzędziem. Aby dobrze go używać, musimy rozumieć, do czego służy, kiedy może pomóc i jakich efektów należy się spodziewać po pracy z nim.

Dlatego też zachęcam Was szczerze do przemyślenia tego tematu. Jakimi specjalistami chcecie być? Jakimi ludźmi? Nauka to około ⅓ Waszego życia. To, jak będziemy się uczyć, wpłynie na to, jak będziemy pracować i żyć.

A to zdecyduje w dużym stopniu o tym, czy w swojej zawodowej codzienności będziemy po prostu szczęśliwi.

 

Autorzy: Dariusz Chrapek i Patrycja Sikora

 


Co bym sobie powiedział, gdybym teraz zaczynał studia?

— Halo?

— Cześć, mówi Bartek. Dzwonię, bo dostałem się na medycynę i w sumie to mam wiele wątpliwości… Rozmawiałem z Adamem i polecił mi Ciebie, mówił, że możesz mi coś podpowiedzieć. Miałbyś chwilę, żeby pogadać?

Tak rozpoczęła się długa rozmowa, którą nieoczekiwanie odbyłem kilka lat temu. Kolejne pytania Bartka – jak przygotować się do studiów, jak wygląda codzienne życie na poszczególnych latach, jak się zachowywać na uczelni i oddziałach, jak się uczyć, czy po prostu jak najlepiej wykorzystać ten okres – przypominały mi, jak mało sam wiedziałem o realiach funkcjonowania na uczelni. Po rozmowie zacząłem zbierać swoje przemyślenia odnośnie do czasu studiów, które z czasem dojrzały do formy wpisu.

Nie jest to jednak poradnik czy zbiór uniwersalnych zasad, raczej retrospekcja. Zaczynając od tak, wydawałoby się banalnego aspektu, jakim jest miejsce do nauki, poprzez budowanie dobrych nawyków, aż po wykorzystanie czasu poza zajęciami, opisuję, co powiedziałbym dziś sobie rozpoczynającemu studia. 

Mam nadzieję, że okaże się to przydatne również dla Was. Miłej lektury!

Mój jest ten kawałek podłogi

Wiadomo, że studia to też pewien styl życia. Jego wartość mierzymy w wielu wymiarach, które przejawiają się w przeróżnych miejscach, począwszy od sal wykładowych, przez akademiki i biblioteki, po imprezownie i puby. Z każdego z nich wracamy jednak „do siebie”. W naszych przysłowiowych czterech ścianach przebiegają też najważniejsze procesy nauki – systematyzowanie wiedzy, ogarnianie nowego materiału, powtórki…

Zdecydowanie za późno odkryłem, jak istotne jest związanie nauki z konkretnym miejscem. Nie jest to nowa koncepcja – polecam wykład Marty’ego Lobdela „Study less, study smart”, który zahacza między innymi o wpływ nawyków na efektywność pracy. Gdy przyzwyczaimy swój umysł, że gdy zapalamy lampkę na biurku, do połowy opuszczamy żaluzję, zamykamy drzwi i siadamy przy biurku, nadszedł czas na skupienie, koncentracja przychodzi nam znacznie łatwiej.

Uczysz się dla siebie

Start był całkiem niezły. Uczyłem się, a przynajmniej tak mi się wydawało, 2-3 godziny dziennie. Z czasem – godzinę, a jeszcze później parę godzin tygodniowo. Wreszcie – tylko w razie potrzeby – wejściówki, wyjściówki, testu itd. Kolejne zdobywane oceny utwierdzały mnie w przekonaniu, że proces nauki postępuje.

Dziś wiem, że było to tylko złudzenie. Odrobina sprytu wystarczy, żeby szybko zacząć wygrywać z systemem, który nie weryfikuje, czy trwale zapamiętaliśmy informacje. Wejście, wyjście, dziękuję, dobranoc. Mam wrażenie, że ta pozorna nauka jest główną przyczyną niekończenia studiów. Spędzamy czas nad książkami, nie ucząc się.

Nie jest to tylko mój wniosek. Wielu z nas dostrzega z czasem, że właściwie nigdy sami nie zarządzaliśmy własną nauką. To w sumie nawyk wyniesiony z poprzednich etapów edukacji. W pracy jednak nie ocenili mnie już wykładowcy wedle klucza odpowiedzi, lecz pacjenci i ich zdrowie. Tak że słuchaj, Darek, zacznij jak najwcześniej samemu oceniać swoją wiedzę oraz ufać tej ocenie.

Wiedza jest jak wieża

W rozmowach z osobami, które zdały egzaminy końcowe bardzo wysoko, bo powyżej 85%, szukałem wspólnego mianownika. Zastanawiałem się, czy cokolwiek właściwie je łączy, bo na pierwszy rzut oka wydawało się, że nie ma takiej możliwości. Jedni byli kujonami, inni imprezowiczami, przedsiębiorcami, naukowcami, a niektórzy prowadzili już życie rodzinne. Wszyscy uczyli się inną ilość czasu, w innych warunkach oraz wykazywali inny stopień stresu związanego z uczelnią. Łączyło ich natomiast jedno: wszyscy systematycznie powtarzali to, czego nauczyli się wcześniej.

Paradoksalnie powodowało to, że spędzali na nauce mniej czasu niż inni, szczególnie w drugiej połowie studiów. W związku z trybem nauki ad hoc, który opisywałem w poprzedniej sekcji, sam poświęcałem czas niemal wyłącznie na nowy materiał. Przejechałem się na tym bardzo mocno na 4. roku, kiedy poczułem, że zaczyna brakować mi podstaw. Zamiast pracować więc nad nowymi zagadnieniami, próbowałem wygrzebać się z zaległości. Później nie starczało mi już siły na powtórki. Historia natomiast była niestrudzona, więc powtarzała się uparcie. Kończy się na tym, że niektórych podstawowych i powtarzających się tematów, jak na przykład układu krzepnięcia, część z nas nie rozumie nawet na ostatnim roku studiów. Uczymy się go na wielokrotnie na nowo, podczas gdy wystarczyłoby parę razy przypomnieć sobie ten temat na początku roku.

Wiedza jest jak wieża. To, jak szeroką podstawę zbudujemy, determinuje, jak wysoka może być cała konstrukcja i jak trwała z czasem pozostanie.

Ucz się, ucz(yć) się

Większość wniosków, o których dzisiaj piszę, to raczej pomysły na optymalizację. Ich obecność nie zmieniła na tyle mojego życia, żeby żałować, że nie wydarzyły się wcześniej. Istnieje natomiast jeden wyjątek – uczestnictwo w kursach efektywnego czy też szybkiego czytania, zapamiętywania i notowania.

To był przełom. Do tamtego momentu radziłem sobie na studiach nie najgorzej, ale za cenę wielogodzinnej nauki. Podobnie było w liceum. Od rozpoczęcia kursów z miesiąca na miesiąc czułem, że zaliczanie egzaminów przychodzi mi znacznie łatwiej. Znalazłem czas na pracę, nie poświęcając relacji ze znajomymi, a wyniki nawet się poprawiły.

Teraz wiem, że była to najważniejsza inwestycja w moim życiu. Wcześniej łapałem się na tym, że przed egzaminami zakładam klapki na oczy i cisnąłem, nie zastanawiając się, czy problemem jest ilość, czy jakość nauki. A w okresie luzu… kto myśli o tym, żeby zainwestować pół godziny dziennie na poprawę procesu nauki? Tymczasem wyliczenie, ile zyskujesz w perspektywie roku, stając się lepszym nawet o 1% na tydzień, daje do myślenia…

Z kim przystajesz…

Ostatecznie jednak żadna ilość czasu spędzona w samotności nad książkami nie jest w stanie zastąpić interakcji z innymi studentami. W medycynie istnieje niewiele ścieżek rozwoju, które nie wymagają ciągłej współpracy i kontaktu z ludźmi. Większość z nas pracuje w zespołach, w których kluczowe jest wzajemne zaufanie. Myślę, że nabranie pewności w relacjach zawodowych opiera się na ciągłej interakcji i wymianie wiedzy ze znajomymi z uczelni, nie tylko ze swojej grupy.

Wspólna praca potrafi być też wyjątkowo inspirująca i motywująca. Zwłaszcza gdy otaczamy się ludźmi posiadającymi większą wiedzę i bardziej doświadczonymi od siebie. Często to od nich otrzymywałem najcenniejsze informacje, ich doświadczenia pozwoliły mi przejść dużo pewniej przez ostatnie lata studiów. Niektórzy z nich, ci najlepsi, uczyli mnie dzielić się wiedzą z innymi. Wszystkie te doświadczenia procentują obecnie w pracy zawodowej.

Powiedziałbym również młodemu Darkowi, żeby włożył więcej serca w pracę w stowarzyszeniach studentów – Międzynarodowym Stowarzyszeniu Studentów Medycyny (IFMSA), Studenckim Towarzystwie Naukowym (STN) czy innych, podobnych tworach. To właśnie podczas krótkiego epizodu w IFMSA zrodziła się u mnie pasja do nauczania. Każda z tych organizacji funkcjonuje inaczej, ale wszystkie czynią studia bardziej wciągającymi. Od dodatkowej wiedzy i poznawania medycyny „od kuchni”, przez możliwość tworzenia swojego dorobku naukowego, po podróże po wszystkich zamieszkałych kontynentach. Wyjście poza nasz lokalny świat polskiej medycyny spowodowało, że zacząłem myśleć o opiece zdrowotnej i edukacji dużo szerzej.

A co po zajęciach?

Odwieczny dylemat studentów medycyny – pracować czy nie? Zawsze istnieje ryzyko, że przeszkodzi nam to w skupieniu się na nauce, podróżowaniu czy rozwijaniu pasji. Na pracę zdecydowałem się na 4. roku i nie żałuję tej decyzji. Zajęcia kończyłem wtedy dosyć wcześnie, więc okoliczności sprzyjały, trzeba było je tylko wykorzystać. Pozwoliło mi to zdobyć doświadczenie, którego wagę doceniam w pełni dopiero dzisiaj.

Lekarze jako grupa zawodowa stosunkowo późno wchodzi na rynek pracy. Już od liceum bardzo dużo czasu poświęcamy nauce, a rzadkie wolne chwile poświęcamy na odpoczynek. W rezultacie dla wielu z nas staż podyplomowy rozpoczynany w wieku około 25 lat jest właściwie pierwszą pracą w życiu. Nierzadko przeżywa się wtedy mały szok związany z liczbą obowiązków, odpowiedzialności, zarządzania własnym czasem, planowaniem dorosłego życia…

Przez 3 ostatnie lata studiów pracowałem w recepcji centrum medycznego. Skala odpowiedzialności była oczywiście niewspółmierna do pracy lekarza, ale to tam zdobyłem pierwsze szlify w kontakcie z ludźmi, prowadzeniu dokumentacji medycznej oraz poznawałem realia prawne i organizacyjne działalności lekarskiej.

Wszystko zależy od Ciebie

Przekazałem Ci, co mogłem. Reszta w Twoich rękach. 

Sami jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, czego nauczymy się w trakcie studiów. Wszystkie wybory, których dokonamy, będą miały określony skutek w przyszłości. Dlatego bądź tego świadom i świadomie to wykorzystuj. Nieustannie zadawaj sobie pytania – po co robię to, co robię? Jak to wpłynie na moją przyszłość? Czego mogę się nauczyć z zastanej sytuacji?

Na koniec wrzucam Ci link do TEDa, którego moim zdaniem warto obejrzeć. Skoro Tim Urban trafił do mnie, to… no właściwie na pewno trafi też do Ciebie. 

Pozdrawiam,

Daro

 

https://www.youtube.com/watch?v=arj7oStGLkU

 

https://www.youtube.com/watch?v=IlU-zDU6aQ0


Jak budować motywację do nauki?

Dlaczego „budować”, a nie „mieć”?

W ciągu ostatnich lat miałem okazję przeprowadzić bardzo wiele rozmów z osobami, które borykały się z problemami w nauce. Ich przyczyn można było doszukać się w bardzo różnych miejscach, od braku wiedzy na temat technik efektywnej nauki, poprzez źle zdefiniowane cele nauki aż do faktu zmuszania się do przyswajania rzeczy, które nas nie pasjonują. Z mojego doświadczenia wynika, że te problemy mogą być bardzo różne i związane bezpośrednio ze stylem życia konkretnej osoby. Jest jednak obszar, który jest uniwersalny i jest nim brak motywacji do nauki.

Ten wpis będzie w połowie poradnikiem a w połowie zbiorem doświadczeń. Mam wielką nadzieję, że to, co znajdziesz dalej, pomoże Ci spojrzeć na pojęcie motywacji w nauce z innej perspektywy. Zdecydowałem się akurat na ten temat, gdyż w ciągu ostatnich lat wielokrotnie spotkałem się z błędnym rozumieniem podstawowego aspektu dotyczącego motywacji. Mianowicie z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowana większość uczniów postrzega motywację jako coś, co się albo posiada, albo nie. W jakiś magiczny sposób wyłania się ona z przestrzeni niczym królik z kapelusza. Taka sztywna koncepcja na ten temat powoduje, że jako osoby uczące się nie postrzegamy naszej motywacji jako czegoś, na co mamy wpływ. Z moich doświadczeń, jak i poszukiwań wiedzy na ten temat wynika jednak, że motywacja jest czymś, co budujemy, a nie tylko posiadamy. Takie spojrzenie pozwala nam zastanowić się nad tym, jak nasze nawyki edukacyjne wpływają na poziom motywacji do nauki albo wręcz, jak nasze działania przy nauce sprzyjają lub utrudniają nam jej budowanie. 

Miłej lektury!

 

Zatem jak budować motywację do nauki?

 

Opracowań na ten temat w internecie, jak i w uniwersyteckich bibliotekach znajdziemy bardzo wiele. Chciałbym się z Tobą podzielić modelem, którego sam używam w pracy oraz który jest wykorzystywany przy budowaniu narzędzi edukacyjnych w ramach projektu Więcej niż LEK, czyli portalu edukacyjnego dla studentów medycyny, który mam okazję współtworzyć. Kilka lat doświadczeń utwierdziło mnie w przekonaniu, że model jest niezwykle praktyczny i może pomóc nie tylko nauczycielowi, ale także uczniowi. Pozwala on zdiagnozować u siebie złe nawyki lub brak dobrych nawyków edukacyjnych, które w dużym stopniu wpływają na budowanie motywacji przed, jak i w trakcie nauki. Model ten został opracowany przez Dr. Susan Ambrose, Profesor Pedagogiki i Historii na Northeastern University w USA, na podstawie wyników wielu badań, których zbiór posłużył do opracowania zaleceń dla nauczycieli.

Model ten ze względu na swoją holistyczną naturę może także posłużyć samym uczniom. Z własnego doświadczenia mogą powiedzieć, że działa bardzo dobrze. Posługuję się nim na co dzień w pracy w trakcie planowania własnej nauki, jak i doradzając klientom oraz studentom, którzy zgłaszają się z prośbami o rady w tym aspekcie.

Model ten zakłada, że czynniki wpływające na naszą motywację w trakcie nauki możemy podzielić na trzy grupy. W ramach każdej z nich znajdziemy szereg działań, których obecność lub brak będzie pomagał lub utrudniał nam zbudowanie wysokiego poziomu motywacji do nauki. Jest to ważne, gdyż bez motywacji do nauki możemy w ogóle nie odczuwać z niej przyjemności.

Są to kolejno:

 

 

Poczucie wartości celu nauki rozumiane jest jako świadomość ucznia, że osiągnięcie konkretnych założonych celów edukacyjnych ma dla niego osobistą wartość. Niezależnie, czy celem jest wzrost ogólnego poczucia kompetencji, nauczenie się praktycznej i aplikowanej w późniejszym życiu umiejętności, czy też zaspokojenie intelektualnej ciekawości na jakiś temat, jego brak lub obecność znacząco wpływa na poziom naszej wewnętrznej motywacji.

Poczucie skuteczności w nauce jest rozumiane jako świadomość i pewność studenta, że posiada w trakcie nauki wystarczający dotychczasowy poziom wiedzy i umiejętności, aby zrealizować założenia planu nauki, zrozumieć nowy materiał i osiągnąć cel kształcenia. Na nasze poczucie sprawczości w nauce składa się wiele aspektów, głównie nasze nawyki edukacyjne, będę je opisywać w dalszej części tego wpisu.

Wpływ otoczenia na naszą naukę jest zbiorem wszystkich czynników, które w sposób pośredni lub bezpośredni wpływają na nas w trakcie nauki. Część z nich jest zależna od nas, a część niestety nie. Fakt, czy uczymy się samotnie, czy w grupie, czy posiadamy własne ciche miejsce do nauki, czy osoby z naszego otoczenia wspierają nas, czy raczej utrudniają nam osiągnięcie skupienia w trakcie nauki, czy nasi nauczyciele pomagają, czy utrudniają nam zrozumieć i usystematyzować materiał. Wszystkie te czynniki mają na nas bardzo duży wpływ i pomagają lub utrudniają budowanie motywacji do wytężonego intelektualnego wysiłku.

Omawiany model zakłada, że w zależności od tego, czy widzimy wartość w postawionym celu nauki, czy też nie, czy posiadamy odpowiednio wysokie poczucie własnej sprawczości w trakcie nauki oraz czy nasze otoczenie nas wspiera, trafiamy do jednej z 8 grup. Zapoznaj się teraz dobrze z poniższym schematem, zastanów się nad nim dobrze i porównaj go z własnymi doświadczeniami. Pod nim znajdziesz bardziej szczegółowy opis każdej z grup.

 

Odrzucający

Nie wierzymy w swoją skuteczność, nie widzimy celu nauki, a nasze środowisko nas nie wspiera. Cały świat podpowiada nam, że po prostu nie powinniśmy siadać w ogóle do nauki. Jest to scenariusz czarny, mało prawdopodobny, ale jednak mogą w naszym życiu zdarzyć się sytuacje, gdy np. musimy zdać egzamin, aby przejść na kolejny rok na uczelni z przedmiotu, z którego nie mamy odpowiednich podstaw i ciągle mamy poprawki. Nie widzimy wartości w tym, czego się uczymy, bo albo nas to nie interesuje, albo nie jest praktyczne, albo jest źle wykładane. Na dodatek osoba prowadząca egzaminuje ustnie i nie mówi, z czego dokładnie będzie egzamin, więc nie jesteśmy w stanie w jakikolwiek sposób postawić sobie celu i odpowiednio zaplanować nauki. Sytuacja karykaturalna, ale nie taka rzadka. Czujemy wewnętrzne odpychanie i odrzucenie na samą myśl, że mamy poświęcić w takiej sytuacji kilka tygodni lub miesięcy swojego życia na naukę. Co gorsza, środowisko nie jest w stanie na nas za bardzo wpłynąć, gdyż po prostu nie widzimy wartości w celu nauki.

Unikający

Sytuacja podobna jak w momencie odczuwania odrzucenia z jedną różnicą. Jesteśmy w stu procentach pewni, że wiemy, rozumiemy i umiemy nauczyć się całości tematu, który np. ma być testowany na zbliżającym się egzaminie. W takiej sytuacji istnieje duże ryzyko zlekceważenia wielkości materiału, przez co odsuwamy nawykowo naukę o jeden dzień. I tak codziennie.

Bezsilny

Sytuacja szczególna, z mojego doświadczenia jest najczęstsza, niestety. Widzimy wartość w nauce, bardzo chcemy poznać nową wiedzę, zdobyć nową umiejętność, ale czujemy, że materiał jest za trudny, że nie mamy odpowiednich kompetencji i, co gorsza, całe środowisko nie zachęca nas do wysiłku, nie pomaga w zaplanowaniu nauki i zdobyciu odpowiedniej wiedzy. Niestety studia w Polsce są tak skonstruowane, że zbyt często wprowadzają młodych ludzi w ten stan. Na temat długofalowych konsekwencji tego zjawiska napiszę pewnie osobny wpis, gdyż temat jest ogromny.

Krnąbrny

Jest to ciekawy stan, który może nas zaprowadzić w bardzo różne miejsca. U takich krnąbrnych osób można wyczuć sporą nutę frustracji. W końcu wiedzą, dlaczego nauka w danym temacie jest tak ważna, mają wiedzę i bardzo wysokie poczucie kompetencji, jednak środowisko je aktywnie zniechęca lub utrudnia naukę. Znam ten stan dobrze z własnego doświadczenia. Nie bez powodu na pierwszych stronach tworzonych przez nas materiałów edukacyjnych można znaleźć cytat: „Frustracja jest pierwszym krokiem na drodze postępu”.

Kruchy
Każdy z nas ma znajomych, którzy, pomimo że w ogóle nie wierzą we własne, siły mają zawsze piątki? Niezależnie od tego, ile by się nie uczyli, jak bardzo same zajęcia, grupa studencka, jak i reszta otoczenia by im sprzyjały, to nigdy nie byli pewnie, że się uda? Brak wiary we własną skuteczność w zaplanowaniu i wyegzekwowaniu działań może być silnym czynnikiem demotywującym w trakcie nauki. Często właśnie przez nie osiągamy maksimum swoich możliwości, przewlekamy naukę, a jak już jesteśmy w pierwszej pracy, to nie jesteśmy świadomi, że zasługujemy na awans lub podwyżkę.

W pełni zmotywowany

Prawdziwa, zbalansowana motywacja jest możliwa do zbudowania, gdy wszystkie trzy aspekty są dobrze zbalansowane. Wierzymy, że potrafimy się czegoś nauczyć, wszyscy wokoło nas wspierają albo mamy nawet prawdziwego mentora przy sobie oraz widzimy wartość w celu nauki. 

Taki stan nie zawsze jest możliwy do stworzenia i nie zawsze jest to zależne od nas. Jesteśmy jednak w stanie wiele uczynić, aby poprawić swoją aktualną sytuację niezależnie od tego, gdzie, jak, z kim i po co się uczymy.

Kolejna część wpisu przybiera postać poradnika, od czasu do czasu znajdziesz w nim również luźną myśl lub opis moich własnych doświadczeń z nauki, jak i z pracy.

Poczucie wartości celu nauki - Jak?

 

  1. Określ cel nauki poprzez uświadomienie sobie wartości, jaka wiążę się z jego realizacją, zarówno w krótko, jak i długoterminowej perspektywie. Skup się na uchwytnych, życiowych i praktycznych aspektach, które potrafisz nazwać i wyobrazić sobie.
  2. Połącz realizację celu nauki ze swoimi przyszłymi planami i marzeniami. Każdy cel, którego realizacja przybliża Cię do spełnienia marzeń, niezależnie czy to pośrednio, czy bezpośrednio, jest warty bycia trzymanym w umyśle.
    Sam często zapisuje sobie takie cele wprost, na kartce, wieszam nad biurkiem, aby przypominały mi, po co robię to, co robię. Z czasem tak wbijają się one w nasz umysł, że przestajemy świadomie je postrzegać. Ale one tam są i działają na nas.
  3. Sprawdź i upewnij się, że to, czego się uczysz, przekłada się na realny wzrost Twoich kompetencji. Zawsze pomyśl, czy następnego ranka, jak się obudzisz, będziesz mieć poczucie, że nastąpił w Tobie rozwój. Idealna tutaj wydaje się być rada Jordana Petersona, aby porównywać się do tego, kim było się wczoraj, a nie do kogoś innego, kto jest dzisiaj tym, kim jest.
  4. Wybieraj cele nauki związane z Twoją pasją lub ulubioną formą. Uczyć się można na wiele sposobów, dla wielu z nas to, czy będziemy uczyć się sami, czy z kimś, czy będziemy chodzić na wykłady, czy samotnie przekopywać się przez piwnice w bibliotece, ma bardzo duże znaczenie. Sam proces może potęgować wartość nauki, gdyż forma może być rozwijająca czy rozrywkowa dla Ciebie personalnie.

 

Poczucie skuteczności w trakcie nauki

 

Na nasze poczucie skuteczności nauki możemy wpływać na bardzo wiele sposobów. W tym poradniku skupię się na zasadach efektywnej nauki, które w pełni realizowane budują naszą motywację w trakcie nauki. Dla przejrzystości podzieliłem je na grupy.

 

Selekcja materiału edukacyjnego.

 

  1. Wstępna ocena posiadanej wiedzy.
    Postaraj się określić swój poziom przygotowania na początku nauki. Dzięki temu będziesz wiedzieć, czego się po sobie spodziewać i jeśli materiał okaże się trudny, to nie zdziwi Cię i nie dojdzie do niepotrzebnego spadku motywacji. Dodatkowo szansa, że stworzysz realny i wykonalny plan nauki, będzie zdecydowanie większa.
  2. Sprawdź i określ dokładnie adekwatność materiałów, z których się uczysz pod kątem  postawionego celu nauki. Zanim zaczniesz się uczyć regularnie, przygotuj wszystkie potrzebna materiały, zasięgnij rady mentora, nauczyciela lub starszych kolegów, czy na pewno przyswojenie tego materiał pomoże Ci zrealizować założony cel. Nie ma nic bardziej niszczącego dla naszej motywacji do nauki niż sytuacja, gdy okazuje się, że przez 2 lub 3 tygodnie nie uczyliśmy tego, co trzeba. Zawsze zaczynaj od najważniejszych rzeczy. Jeśli będziesz uczyć się dużo i regularnie, to szybko samodzielnie zauważysz, że jest to częste i regularne wracanie do podstaw.
  3. Wybierz materiały edukacyjne tak, aby nie tracić czasu na czytanie słów, które nie są Ci potrzebne, czy wertowaniu wielkich książek w celu znalezienia jednej kluczowej informacji. Od wyboru źródła będzie zależeć Twoja płynność nauki przez czas jej trwania. Jeśli nauka przeciąga się niepotrzebnie, to spada nasza motywacja.

 

Planowanie nauki.

 

  1. Podziel materiał edukacyjny na mniejsze kawałki. Pozwoli Ci odpowiednio rozplanować naukę i przewidzieć wysiłek, jaki będzie trzeba włożyć w przerobienie poszczególnych tematów. W ramach pojedynczej sesji nauki rób określoną ilość takich kawałków. Pomiędzy rób przerwy i odpoczywaj. Staraj się również nie przerywać nauki w połowie takiego kawałka materiału. Domykanie takich małych zadań jest niezwykle ważne. Pozwala utrzymywać skupienie na odpowiednio wysokim poziomie, a to daje nam poczucie, że nauka ma szansę przynieść rezultaty. Nie ma nic bardziej motywującego dalszej nauki niż poczucie, że jesteśmy skupieni i w pełni zrozumieliśmy to, co przeczytaliśmy.
  2. Stwórz plany pracy, opierając się na planowanym terminie zakończenia nauki. Uwzględnij dni na odpoczynek oraz na dni awaryjne, które posłużą Ci do nadrobienia zaległości w razie gdyby się pojawiły. Nie ma nic bardziej demotywującego niż ciągłe zmienianie planu tak, aby mieć wrażenie, że jesteśmy na bieżąco. Plan jest świętością. Będzie Ci pomagać monitorować postęp nauki w sposób rzetelny tylko, jak nie będzie w nim mieszać. Dlatego właśnie lepiej mieć te zapasowe dni na odpoczynek, nadrobienie materiału lub powtórki.
  3. Uwzględnij w planie pracy czasu na powtórki. Po kilku latach doświadczenia w pracy, gdzie projektowałem kursy, jestem skłonny zgodzić się z wieloma innymi poradnikami, gdzie zalecana proporcja czasu poświęcanego na naukę nowego materiału vs powtarzanie to 1:1. Dla wielu z Was może być to wielkim zdziwieniem, jednak aby nauka mogła być efektywna, musimy nie tylko przeczytać wszystko raz czy dwa. Musimy to również usystematyzować i umiejętnie używać. Do tego najlepiej służą powtórki. Jest to męczący aspekt, ale za to to właśnie on ma największy wpływ na poziom naszej motywacji do nauki. Każda powtórka utwierdza nas w przekonaniu, że umiemy, albo że udało nam się wyłapać to, co zapomnieliśmy i możemy to od razu doczytać. Oba te aspekty bardzo pozytywnie wpływają na nasze poczucie skuteczności i dają siły do dalszego wysiłku.
  4. Nie zmieniaj planu! Nigdy! Staraj się tego trzymać i rób tylko w sytuacjach, gdy zmianę planu wymusza na Tobie niespodziewane wydarzenie losowe. Aby wiedzieć, ile masz jeszcze przed sobą pracy, musisz wiedzieć, czy jesteś na bieżąco i czy trzeba coś nadrobić.

 

Systematyzacja i organizacja wiedzy.

 

  1. Stwórz graficzną wizualizację całości zagadnienia, jakiego przyjdzie Ci się uczyć. Uwzględnij działy i kluczowe zagadnienie zawarte w nich. Pozwoli Ci to stworzyć odpowiednie szufladki, które później zapełnisz szczegółami. Do tego zadania najlepiej sprawdzają się diagramy, tabele lub mapy myśli. Da Ci uczucie ogarniania całości materiału, dzięki temu nie będziesz mieć wrażenia, że coś Ci umknęło. Unikniesz spadku motywacji z tym związanego.
  2. Sprawdzaj i testuj - aby odpowiednio usystematyzować wiedzę i wiedzieć, co wiesz, musisz się odpowiednio sprawdzać i testować. Najlepsze do tego jest aktywne powtarzanie, czyli każda czynność zmuszająca Cię do wyciągnięcia wiedzy z pamięci długotrwałej. Pozwoli Ci to wychwycić informacje, które umknęły, lub które nie wiesz, jak ze sobą powiązać. Każda taka sesja powtórka potęguje naszą motywację, gdyż to właśnie po niej czujemy, że wiemy i pamiętamy to, czego uczyliśmy się wcześniej. Pozwala to także uniknąć zjawiska iluzji wiedzy.

 

Pozostawienie po swojej pracy fizycznych efektów.

 

  1. Notatki są namacalnym dowodem odbytej sesji nauki. Pozwalają Ci szybciej i sprawniej wykonywać powtórki, a gdy nauka trwa długie tygodnie, ich obecność pomaga Ci docenić cały trud włożony w ich stworzenie. To daje dodatkowego kopa motywacyjnego, gdyż nie chcemy stracić już uzyskanych efektów. Zawsze twórz notatki tak, jakby miała się z nich uczyć inna osoba, pisz wyraźnie i przejrzyście.
  2. Fiszki możesz ze sobą zabrać tam, gdzie notatki zabrałyby za dużo miejsca. W szczególności dobrze sprawdzają się do tego aplikacje na telefon, jednak jestem zdania, że co fizyczne i namacalne, to bardziej uchwytne. Fizyczna kupka fiszek rzuca nam się w oczy za każdym razem, jak otwieramy plecak lub siadamy do biurka. Szansa, że dzięki temu zaczniemy je regularnie używać, drastycznie wzrasta.

 

Monitorowanie realizacji planu, postępu nauki i jej efektów.

Bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na naszą motywację do nauki jest poczucie kontroli nad samym procesem nauki. Aby było to w ogóle możliwe, musimy mieć co monitorować, czyli musimy posiadać plan pracy. Wpisz odpowiednie kawałki podzielonego materiału w dni w kalendarzu. Przypisz im sztywne daty, dzięki temu będzie możliwe adekwatne ocenienie Twojego progresu. Pamiętaj, aby nie porównywać się przy tym z innymi osobami. Każdy uczy się swoim tempie, każdy z inną skutecznością i fakt, że przyjaciel uczy się szybciej i jest do przodu z materiałem, to wcale nie oznacza, że to dla niego dobrze. Czasami lepiej zwolnić, aby wrócić do podstaw, nawet często!

 

Domykanie tematów do końca w trakcie nauki.

Każde z sukcesem odhaczone małe zadanie w planie pracy, każda kupka fiszek z jakiegoś tematu, każdy plik notatek, który uda Ci się od początku do końca przerobić jest zakończonym etapem. Jest sukcesem w samym sobie. Pamiętaj, aby codziennie stawiać sobie mniejsze cele, których realizacja buduje Twoje poczucie skuteczności w działaniu, bo to wpływa na Twoją motywację. Jeśli nie będziesz dzielić materiału na podzadania, skończysz z jednym wielkim kilkunastotygodniowym lub kilku miesięcznym zadaniem, które w trakcie tego czasu nie będzie Cię nagradzać. Dosłownie, w Twoim mózgu nie będzie się wydzielać dopamina, ale o tym dokładnie porozmawiamy przy okazji innego wpisu. Będziesz walczyć z ogromnym potworem, którego realizacja będzie bardzo oddalona w czasie. To może zniszczyć Twoją codzienną motywację do otwierania książek.

 

Higiena pracy umysłowej.

 

  1. Przerwy w trakcie sesji nauki są kluczowe dla efektywnej nauki, do tego, aby wiedza zostawała w głowie. Jeśli nie będziesz tego robić, to w trakcie powtórek okaże się, że bardzo mało pamiętasz z minionych dni poświęconych na naukę. Jeśli do tego dojdzie, to Twoja motywacja spadnie. Pamiętaj, że po skutecznej sesji nauki zapamiętanie 50% materiału to ogromny sukces! Tak działa nasz mózg, właśnie po to powtarzamy, aby z biegiem czasu z 50% zrobiło się 99%. Nie pozwól by fakt, że coś zapominasz, zmniejszał Twoją motywację, zapominanie jest naturalnie wpisane w proces nauki, więc odpowiednie nastawienie do niego pozwoli Ci zachować wysoki poziom motywacji.
  2. Sen, bez niego nie mowy o prowadzeniu aktywnego, regularnego wysiłku intelektualnego. Jeśli w trakcie dnia będziesz uderzać głową w stół, to po prostu nie będą pojawiać się efekty z pracy. Pamiętaj również, że konsolidacja wiedzy, czyli etap łączenia nowych informacji z tym, co już wiesz, zachodzi na poziomie molekularnym na „neuronach Twojego mózgu”, właśnie w trakcie snu. Właściwie to tylko w trakcie snu! Bez niego będziesz trwonić czas przy nauce. Nie zdziw się również, jak zauważysz, że przed egzaminami masz większą potrzebę snu, to jest naturalna konsekwencja funkcjonowania naszego mózgu. Musisz dać mu odpowiednio dużo czasu na uporządkowanie wszystkiego, co w trakcie dnia zaserwowano mu w trakcie czytania i powtarzania.

 

Wpływ środowiska na proces nauki

 

Niezależnie od tego, w jakich warunkach przyszło Ci się w życiu uczyć, niezależnie od tego, w jakich warunkach uczysz się teraz, zawsze możesz zrobić coś, aby wpłynąć na Twoje otoczenie tak, aby pomagało Ci i motywowało w nauce.

 

Zmniejszenie dystrakcji ze strony naszego otoczenia.

Zawsze staraj się zmniejszyć wszystkie możliwe dystrakcje. Telefon w trybie samolotowym, zakładki z fb w komputerze pozamykane, korki do uszu, cicha muzyka bez słów, wszystkie te czynniki znacząco obciążają Twoją pamięć operacyjną, innymi słowy utrudniają skupienie się i płynne przyswajanie i rozumienie materiału. Jeśli nasz koncentracja jest ciągle zaburzana to stopniowo, kropla po kropli pracujemy na wypracowanie zaległości, które będą niszczyć naszą motywację.

 

Proszenie o wsparcie ze strony naszego otoczenia.

 

  1. Wspólna nauka to miecz obosieczny, uważaj na nią, ale pamiętaj o docenieniu jej możliwego pozytywnego wpływu. W zależności od Twojego wejściowego poziomu wiedzy, od poziomu przygotowania czasami dobrze jest uczyć się z kimś, a czasami wręcz przeciwnie.
    Zawsze jednak warto uczyć się w miejscu, w którym wszyscy wokoło są skupieni na pracy lub nauce. Jeśli podnosząc wzrok, widzisz dziesiątki skupionych twarzy, to od razu czujesz zastrzyk energii do wysiłku, nie chcesz się poddawać i robić przerw w pracy, gdy inni intensywnie pracują. To może być zmieniający grę ruch dla wielu osób, które mają problemy ze skupieniem. Szczerze polecam, sam przeniosłem swoją naukę z domu do biura, przychodzę wcześniej, aby obecność innych nie pozwoliła tracić niepotrzebnie cennego czasu.
  2. Proś bliskie Ci osoby o wsparcie, w szczególności te, które rozumieją wyzwanie, z którym się zmagasz. Mały gest potrafi zdziałać cuda, zrobienie herbaty, uścisk dłoni czy ściszenie muzyki w pokoju obok. Czując wsparcie najbliższych, wiemy, że tak naprawdę nie jesteśmy samotni w naszych zmaganiach.

 

Atmosfera przy nauce.

Nauka może cieszyć, zawsze. Musimy się jedynie postarać o to, aby sprawiała nam przyjemność. Uporządkuj swój pokój, poukładaj notatki, przewietrz mieszkanie, puść cichą muzykę, ucz się w ulubionym przyjaznym dla Ciebie miejscu. Wybieraj jako kompanów do nauki osoby, z którymi czujesz się bezpiecznie i pewnie. Wszystkie te czynniki bardzo wpływają na naszą motywację i efekty nauki, co potwierdza szereg badań.

 

Miejsce do nauki.

Wybór miejsca nauki dla wielu z nas może być czynnikiem decydującym o sukcesie albo porażce naszych edukacyjnych zmagań. Zawsze oceń, co jest dla Ciebie najlepsze, bo nie zawsze Twoje ukochane biurko będzie najlepszym miejscem do nauki, gdyż np. przyjeżdża do Ciebie siostra z dzieciakami lub szykuje się remont w mieszkaniu nad Tobą. Staraj się stworzyć to miejsce tak, aby spełniało Twoje wszystkie fanaberie, aby nie rozpraszało Cię niepotrzebnie i aby biernie pomagało Ci zmotywować się do pracy. Trzymaj porządek na biurku, materiały edukacyjne, z których się uczysz, trzymaj na wierzchu tak, aby zawsze widzieć, ile już za Tobą i ile przed Tobą. Wszystkie te czynniki, działające w mikroskali w całości, działając przez wiele tygodni pracy, potrafią czynić cuda.


Zbieranie feedbacku.
Jeśli masz takie możliwości, to staraj się uzyskać feedback od prowadzącego, nauczyciela, mentora czy znajomych. Sprawdź, czy dobrze postępujesz, czy uczysz się w dobry sposób dobrych rzeczy. Każde takie upewnienie to mały zastrzyk dla naszej motywacji i nagroda za dobrze wykonaną pracę.

 

Podsumowanie

 

Trochę tego jest, dlatego zdecydowałem się na stworzenie dużej listy, aby każdy, kto czuje, że nauka sprawia mu problemy, mógł do niej wracać i korzystać w miarę potrzeby. 

Motywacja jest paliwem napędowym naszego działania, jest wiatrem, który może nas wynieść na wyżyny lub przenieść w najmniej pożądane miejsce. Właśnie dlatego musimy w trakcie nauki możliwie świadomie analizować wszystkie czynniki, które na nią wpływają. 

Postaw sobie jasny i realny cel, zastanów się, czy masz odpowiednie umiejętności i czas, aby go zrealizować i wykorzystaj otoczenie na swoją korzyść. Jeśli będziesz tak działać, będziesz osiągać sukcesy. A one, niezależnie czy małe, czy duże, stanowią ostatni z ważnych czynników budujących naszą dalszą motywację do nauki, rozwoju i działania. Każdy sukces, choćby mały, dodaje nam skrzydeł.

Mam wielką nadzieję, że ten wpis Ci pomógł i że pomoże też innym, jeśli masz jakieś wątpliwości lub pytania, napisz śmiało tutaj lub w komentarzu na Facebooku.

Do usłyszenia!

Daro

PS Powtarzam to jak mantrę, ale cóż, to po prostu działa. Dlatego piszę i radzę Ci to po raz kolejny. Pamiętaj, niezależnie od tego czy myślisz, że Ci się uda, czy też nie. Masz rację.

 

Autorzy: Dariusz Chrapek i Patrycja Sikora